Zaczęło się od tego, że dziewczynka trafiła do szpitala w Chełmży 26 stycznia rano, wieczorem zmarła. Okazało się, że była skrajnie odwodniona. Poniżej znajdziesz krótki artykuł, w którym będziemy próbować odpowiedzieć na pytanie: kto zawinił? Przeczytaj go koniecznie!

Jak do tego doszło?

Zacznijmy od tego, że dziewczynka miała biegunkę i wymiotowała w nocy z niedzieli na poniedziałek, a rano matka pojechała z nią do lekarza rodzinnego do ośrodka zdrowia. Wtedy pani doktor stwierdziła, że to zwykła jelitówka i przepisała smectę, elektrolity, stoperan i jakiś probiotyk. We wtorek tata Nikoli pojechał z nią na pogotowie, bo jej stan się pogarszał, lekarz przepisał kolejne leki, ale mama dziewczynki zadzwoniła do lekarza rodzinnego i zapytała, czy może je podać. Wtedy usłyszała, że ma nie wyolbrzymiać i nie podawać nowych leków, bo u dzieci jelitówka może trwać nawet do pięciu dni. W czwartek rano Nikola znalazła się w szpitalu, gdzie zmarła po kilkunastu godzinach.

Rodzina chce wyjaśnień!

Rzecz jasna rodzice dziewczynki są w szoku, chcą wyjaśnień, co tak naprawdę było przyczyną śmierci ich córki, gdyż nie wierzą, że to zwykła jelitówka. Dlatego w sobotę złożyli swoje zeznania policji. Sprawę bada prokuratora. Cała wieś jest w szoku, Nikola była takim żywym dzieckiem. W przedostatni piątek wróciła ze szkoły, cały weekend dobrze się czuła, bawiła. U Nikoli lekarz rodzinny stwierdził „jelitówkę” i kazał czekać.

Kto jest winny?

Teoretycznie na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że winnym jest szpital, ale sprawa nie jest taka oczywista, ponieważ dziecko wpierw przez kilka dni trafiało do pediatry w ośrodku zdrowia, rodzice byli także na pogotowiu.
W takiej sprawie najważniejsze jest szybkie zabezpieczenie dowodów – sekcja zwłok zlecona przez prokuratora, zabezpieczenie dokumentacji medycznej dziecka ze wszystkich placówek, w których ostatnimi dniami była leczona, zabezpieczenie wyników badań (jeżeli są), monitoringu w placówkach, umiejętne przesłuchanie personelu medycznego. Chodzi oto, że to na tym zebranym materiale będą pracować biegli, którzy będą musieli rozwikłać przyczynę śmierci dziewczynki, oraz to, czy nie popełniono błędu terapeutycznego czy diagnostycznego, a jeżeli tak, to kto jest temu winny. Warto wspomnieć także o tym, że jest jeszcze jeden aspekt tej sprawy, w zasadzie jeden z najważniejszych, o którym nie powinniśmy zapominać. Pamiętajmy o tym, że przecież została jeszcze cierpiąca rodzina. Nie możemy zapominać o tym, że strata dziecka to często ciężar nie do udźwignięcia bez profesjonalnego wsparcia psychologicznego. W związku z tym, poza wyjaśnieniem tej trudnej i smutnej sprawy, znalezieniem sprawcy, ktoś powinien zająć się rodziną.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *